Lato już prawie w połowie, a więc sezon wyjazdowy w pełni. Każda z nas stara się na wyjazdy wziąć wszystko, co absolutnie niezbędne, jednocześnie nie zajmując zbyt wiele miejsca. Zazwyczaj jeżdżę wszędzie samochodem, więc nie muszę się specjalnie ograniczać co do ilości zabieranych rzeczy, jednak i tak na wyjazdy zabieram tylko i wyłącznie to, co absolutnie niezbędne.
Dzisiaj chciałabym Wam pokazać jak pakuję moje kosmetyki i co zabieram ze sobą na wyjazdy. Sama uwielbiam takie posty, mam więc nadzieję, że i Wam przypadnie do gustu.
Kosmetyki pielęgnacyjne od lat wożę w kuferku marki Avon. Kuferek ma już swoje lata, ale nadal jest w świetnym stanie i dosonale spełnia swoje zadanie. I choć czasem kusi zakup czegoś nowego, to jednak zwycięża rozsądek i zostaję przy starym, wysłużonym, granatowym kuferku.
A w kuferku...
W ramach zarówno balsamu do ciała jak i kremu do rąk,
balsam piwny z Praskiej Manufaktury. Balsam dostałam na spotkaniu blogerskim, ma przyjemny, wbrew pozorom nie piwny zapach, nieźle nawilża, szybko się wchłania i jest w niewielkim opakowaniu.
Avon, Planet Spa jako żel pod prysznic - wspaniały, czekoladowy zapach, bogata piana i dobre działanie, nie wysuszające skóry. Butelka jest niewielka, a produkt szalenie wydajny. Latem zamieniam go na cudownie pachnący żel Balea do stosowania po kąpielach słonecznych (
KLIK).
Balea, szampon do włosów o zapachu zielonego jabłuszka - dobrze myje włosy, świetnie się pieni, nie plącze ich, nie wysusza i nie wymaga użycia odżywki po myciu. Do tego cudownie pachnie zielonym jabłuszkiem. Uwielbiam.
Nicole, woda perfumowana - niewielka buteleczka i bardzo przyjemny zapach, niestety nie pamiętam numeru :(
Garnier Neo, antyperspirant w kremie - moje odkrycie tego roku. Wcześniej używałam zawsze kulek Nivea, bo uwielbiałam ich działanie i zapachy. Od czasu jak poznałam tej produkt, nie używam już niczego innego. Doskonale chroni przed nieprzyjemnym zapachem, choć niestety w bardzo upalne dni może sobie nie poradzić z nadmierną potliwością. Ma świetną formułę suchego kremu, szybko się wchłania, nie zostawia śladów. Rewelacja.
Vianek, nawilżający krem do twarzy na dzień - używam go i na dzień i na noc, ładnie nawilża, szybko się wchłania, pozostawia skórę pięknie nawilżoną, miękką i gładką. Ma przyjemny zapach u higieniczne opakowanie airless.
Cera+ SPF50, krem z filtrem - obowiązkowy kosmetyk w mojej kosmetyczce, zwłaszcza od wiosny do późnej jesieni. Tutaj akurat moje obecne odkrycie, doskonale się sprawdza, dobrze chwoni, nie bieli, dobrze się wchłania. Bardzo go lubię.
Pilniczek do paznokci - ma swoje stałe miejsce w mojej kosmetyczce. Zawsze jest tak, że jest najbardziej potrzebny gdy akurat nie mam go pod ręką, więc staram się, aby mieć go stale, zwłaszcza podczas wyjazdów.
Jednorazowa maszynka do golenia - tu chyba nie muszę nic wyjaśniać.
Biodent, pasta do zębów; Colgate, składane szczoteczki do zębów - również wyposażenie obowiązkowe, nie wymagające tłumaczenia.
InvisiBobble, gumka do włosów - choć często noszę rozpuszczone włosy, gumka to również obowiązkowy element w mojej kosmetyczce. Przydaje się podczas kąpieli, pływania w basenie czy jaccuzzi, a także wielu innych sytuacjach.
Lula, nawilżany papier toaletowy - zawsze może się przydać w sytuacjach awaryjnych.
Tangle Teezer, wersja kompaktowa - w domu używam klasycznej, w kosmetyczce noszę werję kompaktową. Już nie wyobrażam sobie czesania włosów czymkolwiek innym...
BeBeauty, chusteczki do demakijażu - tutaj wersja z płynem micelarnym, mój ulubiony, wyjazdowy sposób oczyszczania skóry. Nie zajmuje wiele miejsca, zastępuje przynajmniej kilka kosmetyków, szybko i sprawnie radzi sobie zarówno z demakijażem jak i porannym odświeżeniem cery. Są tanie, nie podrażniają skóry, nie wysuszają. Uwielbiam.
Optima Plus, olejek miętowy - zazwyczaj wożę ze sobą olejek eukaliptusowy, świetnie się sprawdza jako pierwsza pomoc przy przeziębieniu czy bólu głowy. Tym razem wzięłam miętowy, ale nie sprawdził się tak dobrze jak poczciwy eukaliptus.
Kolorówki na wyjazdy zabieram jeszcze mniej niż pielęgnacji, a i tak najczęściej pozostaje nieużywana w kosmetyczce.
Chusteczki nawilżane (Lula, BeBeauty) - przydatne w każdej sytuacji, najczęściej używam ich do zmycia resztek podkładu z dłoni po aplikacji.
Oriflame, Skin Dream BB Cream - krem BB, idealny na wyjazdy, zapewnia delikatne krycie i wyrównanie koloru skóry, nie wymaga dokładnej aplikacji, nie smuży, ładnie nawilża. Bardzo go polubiłam i świetnie się spisuje przy okazji wyjazdów.
Bell 2 Skin Pocket, matujący puder prasowany - ten sam puder w dwóch egzemplarzach, gdyz w jednym z opakowań była już końcówka, drugie nowe. W domu uzywam pudru sypkiego, jednak w podróży produkty prasowane sprawdzają się znacznie lepiej. Bell to marka tania, a pudry są dobrej jakości. Choć wolę inne serie (np. puder HD) ten też nie jest zły, robi co ma robić, nie daje sztucznego, pudrowego wykońćzenia, matuje i dobrze wygląda na skórze.
Kobo 308 Sahara Sand, brązer - idealnie matowy, o pięknym, chłodnym odcieniu. Pięknie się sprawdza w konturowaniu twarzy. U mnie odcień jaśniejszy (...), polecam serdecznie.
Wibo Diamond Illuminator, rozświetlacz - używam go jako cienia do powiek, doskonale się sprawdza w połączeniu z kreską lub solo, jako kompletny makijaż oczu. Ostatnio w tej roli do łask wrócił rozświetlacz
Make Up Academy Undress Your Skin w odcieniu szampańskim.
Hean High Definition Mono, pojedynczy cień do powiek - jasny cień o matowym, satynowym wykończeniu. Fantastycznie rozjaśnia powikę, utrzymuje się cały dzień, nie osypuje się. Z pewnościa kupię go ponownie, gdy już sięgnie dna.
Catrice Eye Brow stylist, kredka do brwi (020) - w domu używam cieni w kremie (słynnego Maybelline Color Tattoo), na wyjazdy wybieram kredkę, bo jest szybsza w aplikacji, a efekt zadowalający. Ta ma przepiękny, chłodny odcień, jest delikatna, ale podkreśla odpowiednio moje jasne brwi. Utrzymuje sie cały dzień, choć kąpieli w basenie może nie przetrwać. Ja jestem zadowolona.
NYX, jumbo eye pencil (black i vanilla) - o ile z czarnej, której używam do kresek, jestem całkiem zadowolona, pomimo marnej trwałości i tendencji do rozmazywania się, o tyle biała, którą kupiłam w roli bazy pod ciennie, kompletnie się nie sprawdza. Zbiera się w załamaniach, a razem z kredką z powieki schodzi cień. Kupiłam, bo była wychwalana pod niebiosa, ale wolę kłaść cienie solo, bez żadnej bazy, trzymają się lepiej niż na tej kredce, może jako rozświetlacz spisałaby się lepiej, ale tego niestety nie wiem.
Sleek, podwójne lusterko - kiedyś dostałam je jako gratis do zakupów i korzystam praktycznie codziennie. Jest lekkie, trwałe, ładnie wykonane, z jednej strony powiększające, drugie zwykłe lusterko.
Oriflame, WonderLash mascara - jedna z lepszych maskar jakie miałam okazję używać. Przepięknie wydłuża rzęsy, fantastycznie je rozczesuje, nie osypuje się, ma ładny, czarny kolor i w promocji dobrą cenę. Nie wiem niestety czy nadal jest dostępna w katalogach Oriflame, ale jeśli tak, to polecam z czystym sumieniem.
Catrice Eyebrow Filler (010), żel do brwi - jak pisałam wcześniej, brwi wypełniam kredką (bądź cieniem), po przypudrowaniu twarzy natomiast przeczesuję je jeszcze żelem. Ten ma przyjemny, jasny, chłodny odcień, wygodną szczoteczkę, jest szalenie wydajny. Bardzo go lubię i z pewnością nie raz będę powracać.
Oriflame Soft Defuse Pwder Eye Liner, liner mineralny - mój jest w odcieniu grafitowym, daje przepiękny, subtelny efekt delikatnego smoky, niestety lubi się osypywać, ale uwielbiam go właśnie na wyjazdy, bo nie wymaga dużej precyzji podczas aplikacji dając jednocześnie bardzo ciekawy efekt.
Ostatnim punktem jest
zestaw podróżny pędzli marki Sunshade Minerals, o których mogliście już u mnie przeczytać. Pedzle są wysokiej jakości, miękkie, puszyste, doskonale się czyszczą, znajdują się w wygodnym etui. Zestaw jest kompletny, nie wymaga dokładania żadnych pędzli i zupełnie wystarczy do wykonania pełnego makijażu. Polecam z czystym sumieniem, również większe zestawy, bo to dobre pędzle w bardzo przystępnej cenie.
I to by było na tyle jeśli chodzi o moją wyjazdową kosmetyczkę. A jak u Was z ilością kosmetyków?
Pozdrawiam,